Przejdź do treści
Kraina Taka i Sekret Natury

Kraina Taka i Sekret Natury

Opowieść o Nubo, Tari, Bomo, Lulo i Kicko, którzy odkrywają, że przyroda mówi cicho — i że warto nauczyć się jej słuchać.

Nubo - delfinek z Krainy Taka

Nubo

Czuły i uważny delfinek.

Tari - mądry żółwik z Krainy Taka

Tari

Mądry, łagodny i cierpliwy.

Bomo - dobry bobrek z Krainy Taka

Bomo

Dobry, pracowity i opiekuńczy.

Lulo - niedźwiadek z Krainy Taka

Lulo

Ciepły, wrażliwy i ciekawy świata.

Kicko - zajączek z Krainy Taka

Kicko

Wesoły, szybki i pełen energii.

📖 Sekret Natury

1. Piękny poranek nad jeziorem

W Krainie Taka nastał kolejny poranek. Nocny deszczyk właśnie cichutko odchodził za wzgórza, a nad jeziorem budziło się miękkie, złote słoneczko.

Powietrze było świeże i pachniało mokrą trawą, drzewami oraz ziemią, która właśnie napiła się wody. Na listkach błyszczały małe krople, jakby ktoś rozsypał tysiące szklanych koralików. Ptaszki śpiewały głośniej niż zwykle, a jezioro lekko falowało po nocnym deszczu.

Lulo leżał w wysokiej trawie przy brzegu i uśmiechał się do świata. Tuż obok niego, pomiędzy źdźbłami, wiatr poruszał kolorowymi papierkami i kawałkami folii, które po deszczu przykleiły się do mokrej ziemi.

— Jakie piękne kwiatuszki… — szepnął Lulo, patrząc, jak czerwone, srebrne i niebieskie kawałeczki błyszczą w słońcu.

Nie wiedział jeszcze, że to nie były prawdziwe kwiaty.

Nagle z daleka dobiegł wesoły śmiech.

— Hihihi! Patrzcie na mnieee! — wołał Kicko.

Po lekko wezbranej wodzie powoli spływała stara kolorowa detka, a na niej, machając łapkami, płynął szczęśliwy Kicko. Deszcz przyniósł ją aż z dalekiego brzegu.

— Jestem kapitanem wielkiej rzeki! — śmiał się, obracając się powoli razem z falą.

Nad wodą pojawił się też Nubo, który z zaciekawieniem obserwował dziwne tęczowe bańki unoszące się przy brzegu.

— Ale pięknie świecą… — zachwycił się delfinek i lekko dotknął jednej noskiem.

Tymczasem Bomo wyciągnął z mokrej trawy splątany kłębuszek żyłki.

— Ooo! Ale mocny sznurek! Przyda się do wiązania! — ucieszył się bobrek.

A Tari powoli przeciągnął się przy swoim domku.

— Hmmm… — mruknął cichutko. — Mój brzuszek ma dziś jakieś nowe plamki…

I jeszcze nikt nie wiedział, że ten piękny poranek niesie ze sobą ważną lekcję.

Sekret Natury - poranek nad jeziorem w Krainie Taka, Lulo, Kicko, Nubo, Bomo i Tari zauważają kolorowe śmieci

2. Coś jest nie tak

Słoneczko wspinało się coraz wyżej, a Kraina Taka powoli budziła się do życia. Na początku wszystko wydawało się piękne i zabawne.

Kicko dalej płynął na kolorowej detce, śmiejąc się tak głośno, że echo odbijało się od drzew.

— Jestem królem jeziora! — wołał wesoło.

Ale po chwili detka zaczęła dziwnie syczeć.

— Pssssss…

Powietrze powoli z niej uchodziło, a Kicko coraz bardziej przechylał się ku wodzie.

— Ojej… chyba mój statek jest zmęczony… — szepnął zaniepokojony.

Przy brzegu Nubo znów bawił się błyszczącymi bańkami. Jedna pękła tuż przy jego nosku. Delfinek aż się skrzywił.

— Fuj… one wcale nie pachną jak deszcz…

Woda obok zrobiła się lekko tłusta i dziwnie kolorowa. Już nie przypominała czystego jeziora.

Tymczasem Bomo próbował zanieść znalezioną żyłkę do swojej tamy. Nagle…

— Auuu!

Cienka nitka mocno owinęła się wokół jego łapki. Im bardziej próbował się uwolnić, tym mocniej żyłka się zaciskała.

— To wcale nie jest dobry sznurek… — westchnął przestraszony bobrek.

A Tari długo patrzył na kolorowe plamki przy swoim domku. Dotknął ich ostrożnie łapką. Były śliskie. I pachniały bardzo dziwnie.

— Mój domek… nie pachnie już lasem… — powiedział smutno.
Kicko na uchodzącej detce, Nubo przy tłustych bańkach na wodzie, Bomo zaplątany w żyłkę i smutny Tari przy zanieczyszczonym domku

3. Drużyna ratunkowa

Wtedy Lulo spojrzał wokół uważniej niż wcześniej. Kolorowe „kwiatuszki” nie rosły z ziemi. Bańki nie pojawiały się po deszczu same. Detka nie przypłynęła z jeziora jak ryba czy liść.

Kto to wszystko zostawił.

Nad brzegiem zrobiło się cicho. Nawet ptaszki śpiewały już jakby trochę smutniej. I wtedy Nubo po raz pierwszy zrozumiał, że nie wszystko, co kolorowe i błyszczące, jest dobre dla przyrody.

Przez chwilę wszyscy milczeli. Tylko jezioro cichutko poruszało wodą przy brzegu, jakby też chciało coś powiedzieć.

Nubo zanurzył nosek pod powierzchnię i po chwili wynurzył się bardzo zamyślony.

— To nie wygląda dobrze… — powiedział cicho.
— Co tam widziałeś? — zapytał Bomo.

Delfinek zrobił małe kółko na wodzie.

— Chodźcie. Musimy sprawdzić jezioro i las.

I wtedy zaczęła się największa akcja w całej Krainie Taka.

— Drużyna ratunkowaaa! Ruszamy! — wołał Kicko, wskakując na kamienie.

Bomo przyniósł patyczek jak prawdziwy badacz.

Lulo założył na głowę wielki liść.

— Jestem profesorem leśnym! — oznajmił bardzo poważnie.

A Tari powoli ruszył za wszystkimi.

Drużyna ratunkowa z Krainy Taka rusza sprawdzić jezioro i las, Nubo, Tari, Bomo, Lulo i Kicko wspólnie działają

4. Sekret ukryty pod wodą

Najpierw zajrzeli do jeziora. Lulo uklęknął przy wodzie.

— Patrzcie… tu są jeszcze papierki…
— A tu butelka! — zawołał Kicko.
— I coś błyszczy na dnie… — dodał Nubo.

Bomo delikatnie wyciągnął długi kawałek żyłki. Na końcu wisiał mały haczyk. Wszyscy aż zamilkli.

— Gdyby ktoś się w to zaplątał… — szepnął Tari.

Potem poszli do lasu.

Przyjaciele z Krainy Taka odkrywają w jeziorze papierki, butelkę, żyłkę i haczyk niebezpieczne dla zwierząt

5. Las też potrzebuje pomocy

Pod mokrymi liśćmi znaleźli puszkę, stare opakowania i porwaną reklamówkę, która poruszała się na wietrze jak dziwny duch.

Lulo smutno opuścił głowę.

— Las wygląda, jakby ktoś o nim zapomniał…

Lulo długo patrzył wokół siebie. Jeszcze rano wszystko wydawało się piękne i kolorowe. Teraz zaczął rozumieć, że jezioro i las próbowały ukryć swój smutek pod błyszczącymi rzeczami.

Nagle Nubo plusnął ogonkiem.

— Wiecie co?
— Co?! — zapytali wszyscy.
— Przyroda sama nie potrafi posprzątać po ludziach… ale ludzie potrafią naprawić to, co zepsuli.

I właśnie wtedy w głowach przyjaciół narodził się plan.

Nagle Nubo zanurkował głęboko przy starych trzcinach. Przez chwilę było słychać tylko bulgotanie wody.

— Bul bul… bullll!

Po chwili delfinek wynurzył się bardzo podekscytowany.

— Mam coś! Mam coś!

Na nosku i płetwach niósł kilka dużych kolorowych woreczków, które kiedyś wiatr zaplątał pomiędzy gałęziami.

— Widziałem kiedyś, jak ludzie wrzucali różne rzeczy do różnych worków — powiedział dumnie. — Chyba po to, żeby później łatwiej było je zabrać i przerobić na nowe rzeczy.

Tari usiadł obok niego.

— To możemy zrobić tak samo!

Nubo rozłożył woreczki na trawie.

— Niebieski na papierki!
— Żółty na plastiki!
— Zielony na szkło!
— A czarny na pozostałe rzeczy!

Kicko aż podskoczył z radości.

— To będzie wielka misja ratunkowa!
Nubo, Tari, Bomo, Lulo i Kicko uczą się segregować odpady do niebieskiego, żółtego, zielonego i czarnego worka

6. Wózek Bomo

Tari bardzo ostrożnie zbierał małe kawałki papieru.

— Trzeba uważać, żeby nic nie zostało… — mówił cichutko.

Lulo nosił lekkie plastikowe butelki i reklamówki.

— One fruwają prawie jak liście… ale liśćmi nie są… — westchnął.

A Bomo już coś obmyślał. Biegał tam i z powrotem z patykami, gałązkami i kawałkami drewna.

— Skoro śmieci jest dużo… to trzeba je czymś przewieźć! — oznajmił bardzo poważnie.

Po chwili zaczął budować mały leśny wózek na drewnianych krążkach.

— Zawieziemy wszystko na parking leśny — powiedział. — Ludzie stamtąd zabiorą worki i przyroda znowu będzie mogła oddychać.
Bomo buduje mały leśny wózek na odpady, a Tari, Lulo, Kicko i Nubo pomagają sprzątać brzeg jeziora

7. Głos jeziora

Słoneczko świeciło coraz mocniej, a wokół jeziora zrobiło się jakoś jaśniej. Bo kiedy ktoś zaczyna pomagać przyrodzie, nawet wiatr szumi trochę weselej.

Słońce powoli zaczynało chować się niżej nad jeziorem, a w Krainie Taka zrobiło się cicho i spokojnie.

Przyjaciele byli bardzo zmęczeni. Łapki Bomo były całe w trocinach, Kicko miał mokre uszy po wyciąganiu butelek z brzegu, Tari chodził wolniej niż zwykle, a Lulo położył się na trawie i ciężko oddychał po noszeniu worków.

Nawet Nubo zmęczony oparł nosek o pomost przy brzegu. Ale kiedy wszyscy spojrzeli wokół siebie… zamilkli z zachwytu.

Woda znów była przejrzysta. Trawa wyglądała jak prawdziwa trawa, a nie kolorowy bałagan. Wiatr nie rozwiewał już folii między drzewami. Ptaki wróciły na gałęzie i śpiewały spokojnie. Jezioro znowu pachniało deszczem.

Miło usiadł cichutko obok przyjaciół.

— Wiecie… — powiedział po chwili. — Rano myślałem, że przyroda potrzebuje tylko słońca i deszczu.

Spojrzał na czysty brzeg.

— A teraz chyba rozumiem, że potrzebuje też naszego szacunku.

Tari powoli pokiwał głową.

— Bo las i jezioro same o siebie nie poproszą…

Lulo uśmiechnął się ciepło.

— Ale my możemy je usłyszeć.

Wtedy Nubo lekko poruszył ogonkiem i spojrzał na wszystkich bardzo spokojnie.

— Przyroda oddaje dobro tym, którzy o nią dbają.

Nad wodą zrobiło się cichutko. Tylko fale delikatnie pluskały przy brzegu, jakby jezioro mówiło: „Dziękuję.” 💙

Czyste jezioro o zachodzie słońca, przyjaciele z Krainy Taka odpoczywają po sprzątaniu i słyszą podziękowanie natury

💙 Jest fajna, potrzebna, pouczająca

Kraina Taka i działania Pomostu powstają z troski, dobra i pragnienia, by tworzyć świat bardziej ciepły, dostępny i bliski ludziom.

Wesprzyj Pomost – projekty bez barier – Kliknij